Achtung Achtung23:32:09 2011-04-18
Nie wiem czy ma wyobrażnia płata mi figle, czy oczytałem się ostatnimi czasy za dużo prozy rodzimego holokaustu, ale dostrzegam, a raczej dosłuchuję się, pewnego niepokojącego mnie zjawiska. Mowa o miejscu zbiegu ulic Długiej i Basztowej. Nasze kochane miasto po krótkotrwałym tam remoncie zainstalowało nań okazałą sygnalizację świetlną, spełniająca wszystkie najnowsze trendy i unijne normy. Zatem jako że Kraków miastem przyjaznym jest wszech niewidomym, niesłyszącym, rowerzystom, zapijaczonym anglikom, tragicznie zmarłym prezydentom, ba no prawie wszystkim, tylko nie kurwom i pedałom oczywista. Tak jest, było i z pewnościa długo będzie. Ów sygnalizacja świetlna posiada takowy dodatkowy gadżet dźwiękowy, co to anonsuje przechodnia jaki koloryt właśnie gości. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, jakby dźwięki te nie były jakieś takie no hmm.. 'obozowe'. Lepiej tego sformułowania chyba się nie da ująć. Ten wokal, gama i ta interferencja dźwięków.. no zapraszam i oceńcie sami. Ale jak otoczenie spokojne i w miare cicho, a pogłos należyty, to mnie ciary przechodzą jak słyszę te komunikaty. Oczyma wyobrażni widzę wiele, za wele..
Nie mówię by od razu naszego specjaliste jinglowego Rubika zatrudniać, ale gród przecie słynie z muzycznych wieszczów. W tramwajach jakby nie było Turnau dawał rade, czyż nie?
A jakby tego było mało, 100 metrów dalej, przy końcu Sławkowskiej istnieje drogeria Rossmann, która jeszcze niedawno posiadała ciekawą identyfikację nad sklepem w formie neonu. Mianowicie ze wszystkich liter nie świeciło się jedynie O, które było zaimplementowane, jako nieświecące logo-centaur i tym oto sposobem, pojawiał się slogan SSMANN. Widać nie tylko ja to dostrzegłem, bo neonik został przerobiony na full świetlika. Bravo!
skomentuj (1)
SMc22:55:02 2010-09-19
Jeśli istnieje podział na tych co żyją aby jeść, a tych co jedzą żeby żyć, to ewidentnie zawieram się w pierwszej grupie!
Cały weekend był iście waleczny, w lewym narożniku bukla, w prawym przeziębieniowo-grypo-wirusowo-chuj-wie-co i póki co bilans przedstawia się remisowo, z małą nadzieją na przewagę mej szali..
Co z tego wyniknie, myślę już w niedalekiej przyszłości. Muszę przyznać, że jak zwykle obyło się bez znachura, a metod leczenia zasięgnąłem chyba czasów prapradzadów. Czosnek, cytryna i malina to pikuś, były kąpiele w macierzance i herbatki z czarnego bzu i lipy, a co!
Naczytałem się o ziołolecznictwie i teraz zbieram plony..
Jakby kto miał ochotę, to w zielarskich ów cuda wyhaczy i powiem Wam że stawia na nogi... chyba :]
I skoro w sukurs szedłem zdrowiu, to pichciłem zarówno dla duszy i ciała. Z tego tytułu zachwalam 2 nowe proste i nader smaczne recepty!
Primo:
Mascarpone ze zmiksowanymi orzeszkami pistacjowymi (idealne do tarty na słodko, kanapek razowych i czego kto zamarzy) oraz
Secudno:
Mix pomidorów, mięty i grzybów (świeże! polecam borowika, na kleparzu wbród, bądź weekendowo z pianiem kura w las, póki czas) wymymlane oczywista na patelni z oliwą. Ja dodałem polentę kukurydzianą, acz nie pogardziłbym dobrym penne czy ryżem brązowym.. tu już kwestia gustu, jak w naszym bigosie, każdy jest inny :]
I to chyba tyle, odpowieadając na pytania:
nie piszę bo nie mam czasu, ot co!
Ale idzie zima, dzień krótszy, więcej w 4 kątach, więc trwajcie w wierze wszyscy Trzej Czytacze! :]
I przy okazji pozdrawiam z przytupem,
Ole! :]
skomentuj (1)
Bravo Girl!14:02:04 2010-07-10
Muszę przyznać, że mam zaległy mały komunikat, otóż dni ładnych parę temu zaggadała do mnie niejaka persona anonimowa pytając co z blogiem i dlaczego wieje pustką? Nie powiem, że ów fakt uradował mnie nieco, co spowodowało przełamanie klikacznego letargu. Stąd też pragnę bardzo ów człekowi podziękować, za nieco mibilizujący dźg. Dodatkowo pomyślnie złożyły się nań wszelkie czynniki z zewnątrz i obencie mogę rozporządzać nieco większą dawką czasu.
Dziękuję zatem koleżance brawami, baaa i to nie byle jakimi, bo ultra superszybkimi brawami:

Dygresyjnie na koniec dodam, iż stojąc ostatnio przy barze zamawiając ulubionego Lecha podczas biesiady knajpowej przy 50 calowej plazmie z zieloną murawą w tle i rykiem wuwuzel, naszła mnie mała uwaga. Otóż biorąc pod uwagę ostatnie okoliczności nie mogę już prosić od barmana leszka, jak miałem w zwyczaju mawiać. Teraz zamawiam już tylko bronka! :D
Ps. i mała errata do poprzedniego wpisu:
czułe pożegnanie tyczyło się jeno ówczesnego dnia, złapałem mikro cug do klepania wirtualnego farmazonu, więc pewnikiem będę gościł nieco częściej na 3w.bukli :]
skomentuj (3)
A-Test23:52:25 2010-06-23
Dziś miałem okazję przeżyć po raz wtóry jedną z tych chwil, gdzie zastanawiasz się dogłębnie, czy aby nie jesteś właśnie poddawany jakiejś próbie. Nie wiesz kto ani dlaczego miałby Cię testować, ale prześladuje Cię nieodparte wrażenie, że ta sytuacja jest na pozór tak nietypowo dziwaczna, że w jednej chwili Twój szósty zmysł uaktywnia swój jakże rzadki i swoisty impuls. Czas na reakcję zazwyczaj można liczyć w nanosekundach, przy czym werdykt zazwyczaj pozostaje tak niesamowity, przy czym zarazem tak codzienny, że przez całą resztę dnia zastanawiasz się czy aby zdarzyło się to naprawdę?
Jeśli tego jeszcze nie przeżyliscie, to znaczy że macie oczy szeroko zamknięte i zacznijcie spoglądać wreszcie wyżej niż własna dupa, tudzież jesteście grzeczni od urodzenia.
Usprawiedliwiam sobie bowiem te kosmo-wybryki tak, iż są to me zadośćuczynienia za tę bardziej mroczną część mej natury..
Zatem z szyderczym uśmiechem skrywanym pod niewidoczną maską Lorda Vadera, żegnam się czule!
-tu chciałem użyć charakterystycznej onomatopei, towarzyszącej oddechowi Lorda zza czarnej maski, acz niestety na ową chwilę to zadanie mnie przerosło :/
Da ktoś radę?
skomentuj (2)
Dachowiec23:41:33 2010-02-18
Obcując gdzieś w pobliżu kamienic, krakowska sytuacja dachowo-śniegowa wygląda następująco..
Co drugi budynek kładzie lache na wytyczne o odśnieżaniu, antypoślizgiwaniu oraz czystości chodnika. Sytuacja identyczna tyczy się zwisających gdzieś z góry i tylko czyhających na czyjeś życie, lodowatych sopli.
Swoją drogą, jak widzę taki stalaktyt o fi mego uda, zawsze się zastanawiam, ile to waży, oraz ile osób ginie przez to średnio podczas zimy. Obawiam się że statystk takowych nie znajdę, a każdy nieszczęśnik pewnie wliczony będzie w ofiarę mrozów, ot co.
Acz do meritum..
Po co wynajmować dachowych alpinistów, jak natura sama zadba o roztopy soplaków. Zatem jedyny problem to przechodnie, ślimaczący się pod śmiercionośnymi szpikulcami. Na pomoc właścicielom budynków wyszła taśma w charakterystyczne biało czerwone paski, nierzadko zaś stary sznurek i niechciane deski czy krzesła. Sęk w tym, iż sprytni kombinatorzy zajmują tak całą powierzchnię chodnika powiększając dodatkowo o zaparkowane nieopodal auto, zmuszając nas do wędrówki na przekór nauk o ruchu drogowym. Bowiem takim oto sposobem wypchnięci zostajemy na środek jezdni, gdzie przy dzwiękach klaksonów i na styku tramwajowych lusterek, poruszamy się ku celu.
Jeśli istnieje gdzieś Kapitan Planeta, to niechaj dmuchnie co sił w płucach i zrzuci tą całą miejską białą czapę, wzorem filmu poniżej:

No chyba że macie jakieś inne swe sposoby?
Ale ostrzegam, sposobu na parasolkę kuloodporną nie łykam! ;]
skomentuj (0)
Bon Arka22:41:03 2010-02-17
Ostatnimi czasy miałem okazję naocznie zobaczyć najnowszy cud techniki Europy Środkowo-Wschodniej, największą, najpiękniejszą, bo najmłodszą ogólnie everest jestestwa, hiper mega wyjebane w kosmos centrum handlowe Bonarka.
Słowa galeria na te świątynie konsumpcji szargać nie dzierżę!
Dla mnie kultura ma nieco odmienną szufladę i niech tam pzostanie..
Nie miałem jeszcze okazji przekroczyc progu, ale z zewnątrz wygląda jak przywrócony zza grobu trup, odpowiednio namaszczony w trumnie, by nie rozłożył się na pierwszym zakręcie..
Zastanowiła mnie z nią niestety związana jedna rzecz, nie wiem czy widzieliście, ale na wejściu reklamowali się tak:

Przyjdź do nas, nasze dziwczynki robią to taniej niż na centralnym??
-WTF?!
skomentuj (2)
Trep trupa23:05:05 2009-12-16
Wczoraj w przeciągu godziny widziałem trzy pojedyncze, porzucone różne buty, na równie różnych przystankach tramwajowych. WTF ?
Rozumiem czapka, szalik, rękawiczki..
Toż facet wychodząc z tramwaju, nareszcie rozprostując kości, podrapie się nieco po jajkach, to i coś z kurteczki wyleci. Tudzież babinka szczelając sms'y do koleżanki, treści w co się ubiera na sobotnią potańcówkę (bo nie daj boże, skarpetki będą identyczne!) też nie używa rękawiczek, zatem wszyscy wiemy, iż ta część garderoby podatna na zgubę.
Ale but, i to jeden w dodatku?!
Przeto człapki, to nasz pierwszy kontakt z podłożem, w dodatku mamy zimę, a temperatura oscyluje wokół 0 stopni!
Napomne jeszcze iż był to typowy samczy obuw, a nie jakiś trep bezdomnego, z kosza wyjęty, obrzygany i pozbyty sznurówek.
Baaa, mamy nawet środek miesiąca, co wyklucza tzw. przeze mnie 'tendencję meserszmitów 1-5'.
Znaczy to mniej więcej tyle, iż w podstawówce wpajano spowiedź w pierwszy piątek miesiąca, a teraz przekłada się to na slalom-gigant niczym Alberto Tomba w pierwszy-piąty miesiąca ;]
Nie wiecie o czym mówię, to miejscie oczy szeroko otwarte w okresie wypłat..
Ale do sedna:
jeśli zna ktoś rozwiązanie tejże łamigłówki, słyszał o jakimś małopolskim trepko-złodzieju lub zwertował dogłębnie dzieła Lwa Starowicza o butnych fetyszystach..
-niech pisze, a sowicie podziękuję!
To mówiłem ja, bukielka :D
skomentuj (4)
Pana głodność?22:00:12 2009-12-12
Ostatnio gdzieś w oczy rzuciło mi się nazwisko: Przemysław Nieużyła.
To jakiś podchujaszczy naszej gwazdy od tanecznej potupajki: Gosi Andrzejewicz.
Bidny ten chłopina, nie dość że żyła, to jeszcze sobie nie używa :/
Jeden z mych znajomych skwitował kiedyś długonogą blondynę: jakie szyny taka stacja..
Co do relacji Gosi i jej menago, komentować chyba nie trza.
Do tego kolo przypisuje sobie przydomek 'kryzysowy PR' ?
Ciekawe czy mogła jego być, kryzysowa... ;]
skomentuj (0)
Czyściec19:18:13 2009-12-11
Moi Drodzy, w życiu każdej osoby jest pewien kres wędrówki.
Kobiety przechodzą menopauzę, chłopcy mutację, a bukla często na czerwonym świetle..
Nie znaczy to bynajmniej, że pcham się tam gdzie mnie nie chcą, acz bynajmniej na przekór, pod górkę i z ogromnym bagażem na barkach, by dopiąc swego niekoniecznie najłatwiejszą drogą..
Prolog jakiś zagmatwany, acz pragne przekazać, iż z braku czasu bedę tu gościł nieco rzadziej, ale gościł!
Startuję zatem z reanimacją trupa, bowiem nie pozwolę umrzeć mym wypocinom śmiercią naturalną!
Póki co, w oczekiwaniu na nowe buklowklepki, zapraszam do zgłębiania archiwum, gdzie można wyhaczyć czasem zacne perełki..
Na początek polecam dwie ponoć najbardziej kontrowersyjne notki:
Uno, wiekopomna 'dziwka' (doszły mnie słuchy iż co poniektórzy wydrukowali sobie ów tekst i przybili w ramkę nad łóżkiem traktując jako swą życiową mantrę)
oraz due, zamieszczona gdzieś na głównej w onecie, z kategorii KPW (Krakusów Portret Własny przyp. autor) lingwistyczne potyczki małopolan, pod już w/w tytułem KPW.
Na koniec dodam iż 40mln rodaków zawsze na coś czeka, począwszy od prezentów, smugę zwycięstw w tabelach Smudy, wyniki Kubicy znanego powszechnie w kraju żabojadów jako: Żar Reno, końca afer kasyn w stoczniach, czy dalszych potyczek Pudziana 44..
Bukla, wbrew wszystkim opiewa powyższe priorytety swym ciepłym moczem, natomiast już ostrzy zęby oraz kłykcie na to oto cudeńko:

Tak, postanowienie noworoczne:
Boże wprowadź mnie wreszcie w XXI wiek i spraw, by bocian wystrugał mi z ziemniaka telewizor!
Ps. a tuż potem małą zgrabną konsolę ;]
Bom kidult pęłną gębą i nigdy tego z siebie nie wyplewie, ot co i basta!
skomentuj (3)
Fakebook23:41:26 2009-10-19
W Krakowie nie używa się już słów dzień dobry, piszinger, nakastlik, a nawet obwarzanek. Wszystkie zostały zdetronizowane przez obco-brzmiącą frazę: facebook.
FB jest na ulicy, w tramwaju, w klubach oraz z makiem i sezamem.
Już nie dzwonimy do kogoś w pilnych sprawach, nie wysyłamy kartek świątecznych, nie przypominamy o ważnych zdarzeniach, a wymiana numerów telefonu to rzecz nie do pomyślenia.
Zamiast nazwisk, poznajemy się jako 'różowy węgorz', 'kwaśna kiełbasa' czy 'wędzona poziomka',a słowo do zobaczenia zostało wyparte przez: do sklikania.
Jeśli tak dalej będzie, to niebawem zakupy, seks, czy portal nasza-klasa, będą również na fejsbuku. Już ponoć hiszpański klub piłkarski FCB, wypiera się swej środkowej literki, na cześć amerykańskiego giganta.
A skoro nawiązałem słowo odnośnie NK, to chciałbym dodać pewien dwumiar, jaki ostatnio wyhaczyłem. Rozumiem że w dobie FB choćby najmniejsze wspominanie naszego rodzimego, wiekopomnego portalu jest niemiłosiernie passe, acz nie będę sobą jak tego nie pokażę:
Taaaraaaa!
Może powstanie niebawem portal: Nasz-sponsor, ewentualnie: Twój-sponsor.pl ?
A za mych czasów taka nuda z nastolatkami, a teraz obsypywane brawami 'Galerianki', następnie Szumowska gna nad Sekwanę kręcić 'Sponsoring' o studentkach-galeriankach.. ehh.
Zastanawiam się sromotnie, skąd ten fenomen tych poklikanek?
Może po zapoznaniu się z obecną sytuacją oraz weryfikacji żon, mężów i dzieci naszych towarzyszy z dawnych ławek szkolnych, przyszedł czas na znajomych zza granicy? Nienasycenie tak wielkie, iż trza szukać pożywki swego ego gdzieś indziej?
Nie wiem, nie widnieję, nie znam się.
Widać wszystko powszednieje, a słowo ta-bu, będzie można niebawem pociągnąć z bu-ta! :]
Bukla w każdym bądź razie pozostaje nieugięty i trzyma się dzielnie swej dewizy. Zdecydowane veto wszelakim portalom społecznościowym z mikro wyjątkiem, acz ten nieco z innej beczki.. Dla tych co zapomnieli, TU!
Na koniec świeże hasło, które doszło mych uszu: jeśli Cie nie ma na FB, to nie istniejesz! ;]
Zgadzam się: bukla to ściemia, bukla to zjawa, bukla to produkt Twojej wyobraźni! :D
skomentuj (0)
Tyfus Romek i Testosteronek16:03:20 2009-10-01
Istna nagonka, areszty, sądy, rozprawy, a ja nadal nie wiem co ostatecznie mysleć o Romku P.
Hołdys puka się w czoło i najchetniej wykastrowałby winnego, Wajda z Zanussim ślą wstawne listy do nibylandii, a bukla zawieszony w czasie i przestrzeni.
Normalnie i zazwyczaj rzekłbym krótko: winny! Zresztą streszczę to, winny i basta!
W końcu złoił dupkę nielatce wręcz z ojcowską precyzją. Różnica taka, iż Polańskiego klaps był z niespodzianką, dokładniej kilkunastocentymetrowo-głębszą niespodzianką. Zatem wyrok jeden: pod celkę z takim typem!
Każdy winien się liczyć z konsekwencjami swych czynów, nieważne czy śpiewa hit wszechczasów, czy kręci dupskiem na najlepszych wybiegach, tudzież tata piastuje najsłynniejsze stanowsisko w kraju.
Jak się stąpa po grząskim bagnie, trzeba się liczyć, iż w każdej chwili może się w nim pogrążyć.
Ale, no właśnie w sprawie Romka jest jednak jedno, a nawet kilka ale..
Sam winowajca, ni to francuz, ni żyd, ni polak, aż ciekaw jaką nację sobie przypisuje. I jak tak się człek zagłębi w jego losy, getto krakowskie, przesiedlenia, morderstwa, śmierć najbliższych etc.
Acz jakby nie było, żadne występki z przeszłości nie usprawiedliwiają kolejnych krzywd. Do tego sprawa dotyczy się także Pani Geimer i ją też wypadałoby spytać o zdanie. W pamiętnym '77 owe dziecię miało wiosen 13, mniemam zatem iż to porównywalne z naszymi obecnymi 15stkami. A te wiadomo, niczym Teresa Orlowski do kwadratu!
Hmm.. Majkel też lubiał dzieci i mu się upiekło, znaczy, na swoje i tak wyszedł, ale kastarcję ominął..
Zatem jeśli owa ofiara nie rości obecnie pretensji.. no nie wiem, nie wiem.
Poczekajmy niech go osądzą, myślę że i tak ciąży to na nim jak brzemiennej w 9tym.
A nuż pójdzie pod celkę i wzorem Niewolskiego powstanie coś a la Symetria 2, gdzie tym razem akcja z perspektywy kata gwałciciela?
Cóż, za daleko w przyszłość wybiegam, ale by nie było iż bukla broni dziadków-zboczków, na koniec mała wzmianka z krwawych stron historii Polańskiego..
Rok 1969, sierpień 9go, Charles Manson wraz ze swą Familią, sieje spustoszenie w posesji reżysera.
Ginie między innymi jego żona Sharon Tate (anioł nie człowiek), w zaawansowanym 8 miesiącu ciąży. Wyglądałą tak: 1, 2, 3.
Co do winowajcy i zbrodni, możecie zobaczyć to TUTAJ, ostrzegam iż nie są to przyjemne rodzinne zdjęcia z albumu.
Chcący bardziej się zapoznać z materiałem, niech zaopatrzą się w knigę: 'Helter Skelter- Sprawa Mansona', wydawnictwa Prószyński i S-ka, 1999r. Acz obecnie biału kruk, ale gdzieś w przejściu dworcowym można wyhaczyć..
Najgorszemu z najgorszych wrogów, nie życzę doświadczyć czegoś takiego.. :/
Następnie, niespełna 8 lat później, willa Jack'a Jokera: Roman i Samantha Geimer aka nocna Winnie Kuper. Oj nie były to cudowne lata Polańskiego..
Ciekawe czy były inne akcje które nie wyszły na światło dzienne?
No i ta ucieczka tuż po.. hmm, człek niewinny tak się nie zachowuje. A w tym przypadku, jak rzekłby Hans Landa, genialny pułkownik z najnowszego Quentina: zachował się jak szczur!
Zatem oceni go historia, a zweryfikuje czas..
i oby sprawiedliwy dostał wyrok!
skomentuj (2)
S.PiS20:19:46 2009-09-21
Na przekór wszędobylskim tematom, nie będzie dziś ani o walce o afrykański mundial:
-bowiem był to plan extra BB, czyli blamaż i barachło w jednym!Żegnaj Johanesburgu, Pretorio, sakiewko diamentów i Ty najbardziej odany Przylądku Dobrej Nadziei..
Nie będzie o Leo:
nie winie latającego Holendra, wprowadził do euro i to by było na tyle. Przed nim NIKT się tym nie mógł poszczycić..
Nie będzie również o tureckim złocie na piersiach 14stu Wspaniałych, pod wodzą naszego siatkarskiego Maradonny:
-tu długo goszcząca duma niczym biało-czerwony paw!
Nie będzie także o śp. Patryku S., nie mylić ze św. patronem Irlandii..
-cóż wiedział z czym walczy chłopina i nie podołał. Jesteś tym, co zjesz, jak się prowadzisz i o czym nachalnie myślisz.. najwidoczniej gdzieś zawinił.
Poza tym nie nazywam się ani Hakiel czy Cichopek, dupskiem na parkietach nie kręce.. hmm chociaż jakby tak się zagłębić.. no, ale na pewno nie zawodowo! ;] Zatem idolem mym nie był. No i na pięknie tłumaczonym 'wirującym seksie' też nie płakałem..
Poza tym wystarczy spojrzeć na 5 ostatnich tytułów z filmografii aktora:
2007: Oskarżony
2007: Milion na gwiazdkę
2006: Lis i Pies 2
2005: Ikona
2005: Wszystko zostaje w rodzinie

Hmm, przypomnę iż są to ostatnie (!) filmy aktora, a nie jakaś retrospekcja lat 80tych. Bez komentarza!
To krótkie podsumowanie tygodnia, niczym jak w '7 dni świat'. To ta podrasowana wersja 'bliżej świata' po którym to cała Polska oraz ówczesna Czechosłowacja czekała na 10minutową, jakże głupawą, ale na tamte czasy maksymalnie zabawną dawkę soft erotyki, jaką był Benny Hill. Czy ktoś pamięta to sławetne niedzielne wydanie?
Nikt, wiedziałem.
Nie będzie także o niczym więcej..
Dziś, nie będzie!
skomentuj (2)
Biało-czerwonym16:13:50 2009-09-08
Jak mam pisać cokolwiek, skoro w mediach interferencja rodzimego sportu!?
Piłka nożna, siatka, kosz; czyli dla każdego coś dobrego, a jak chętnie zgarniam całą pulę.
Bida tylko z brakiem szkiełka w domu, ale na szczęście niektóre knajpy otwarte od g.16 i mogą poszczycić się pokaźnym LCD.
Acz walcząc o przekaz domowy trafiłem na coś takiego:

Może mi ktoś powiedzieć, co to jest ten magiczny aplet, z czym to się je, no i czemu kilka minut przerodziło się w wieczność..?
Poza tym brzmi to jak mix napletka z apelem, acz mniemam iż to żadna pochodna owych typów ;]
Jedno pewne, nie dane mi oglądać domowo.
Zatem wygodny hookerze, szeroki barze i Ty powabna barmanko: oczekuj mnie z otwartymi ramionami, uśmiechając się przy tym zalotnie, ot co!
Aaaa, skoro już taki dwumiar ukazałem, na dobitkę me kolejne kurioza:
Primo, ulica Widmo na rynku głównym (no chyba że ZUMI wykrywa także te szlaki podziemne??) TUTAJ,
oraz secundo, ciekawy przypadek spędzania letniej sielanki w mieście przez najmłodszych, TUTAJ.
Spójrzcie na datę! Zajęcia winny nazywać się 'kreatywne wakacje w wehikule czasu', poza tym harmonogram też niczego sobie:
czesanie pompona, polichromowanie formy, filcowe perspektywy na globalnej makiecie czy czyszczenie rąk w sraj taśmie..
o żesz w mordę, a wszystko dla kilku-latka za jedynego piątaka na godzinę!
A za moich czasów tylko państwa-miasta, chowanego i boisko.. phi nuda, kury, kaczki i droga na Ostrołękę.. ;]
Cya!
skomentuj (2)
Lodołamacz23:23:44 2009-09-01
Dziś nie będzie militarnie, wspomnę jednak o mej prywatnej wojnie jaką przeżywam prawie każdego dnia..
Sprzyjająca słupkom rtęci aura zmusiła mnie do skosztowania pewnego wyrobu o finezyjnie kojarzącej się nazwie: lody.
Po niespełna roku codziennego omijania, budka z receptem ugościła pewnego barwnego towarzysza, zwanego buklą.
Ot na pozór nic dziwnego, parter kamienicy zaaranżowany na sklep, gdzie po przebyciu 3 płytkich schodków, znajdujesz się wewnątrz lodziarni.
Pytanie tylko, dlaczego nie trafiłem tam wcześniej..?
Sęk w tym, iż reklama tego przybytku bardziej przypomina prosektorium, niźli cokolwiek związanego z konsumpcją.
Mówię nań: lody z trupa.
Nijak ma się to do standardowego buklowego powiedzenia o wyrobach mięsnych. W tym przypadku trup nie jest przypadkiem.
Przybytek ten wygląda następująco:

Barwy żałobno fioletowe wraz z potrójnym wertykalnym epitafium.
Na żywo wygląda to o niebo piekielniej ;]
Chętnych zapraszam na ulicę Długą. Idąc prawą flanką od rynku po 3 minutach da się dostrzec to cudo.
Jakby tego było mało, na trzech pionowych sloganach wypisane hasła na wzór pijackiego bełkotu.
Nie wiem czy to słowa własciciela po sowicie skręconym lolku, czy ich spec od reklamy jest aż taki polotny.
Oceńcie sami:
'Kiedyś bywały głównie śmietankowe. Ten kremowy niebanalnie śmietankowy smak, kręci się w mojej głowie do dzisiaj, poszukując swego miejsca w moich ustach..'
Reszta jest jeszcze ciekawsza, ale pozostawiam dla wrażeń en face.
Czemu nie nazwawli się 'nekrolodziarnia'?
Lody podawaliby z czarnej trumny, nakładając gałki jakąś zgrzybiałą kością, w końcu zowie się 'smak legendy'.
Równie dobrze mogliby posłużyć się piszczelą Wasilewskiego, chłopak w końcu z krakowa pochodzi i tu stawiał swe pierwsze kroki.
Oooo tak! Przyjdz na nekro loda, zostań obroncą Polski! :]
Wiadomo, reklama dzwignia handlu, i obroty wzrastają niemiłosiernie.
A tak naprawdę to szybkiego powrotu na bosiko dla Wasyla.
Coż, sport to zdrowie!
Nieważne, popłynąłem nieco.,
Ale zawsze ciekawym, skąd ludzie czerpią pomysły na takie perełki.
Choć suma sumarum, bez nich też nierzadko wiałoby nudą, ot co!
Zapomniałbym dodać, smak lodów z trupa dupy nie urywa.
Natomiast dając pod lupę ten wyrób w grodzie kraka, bezkompromisowy prym wiedzie Sarga na ul. Starowiślnej (tak, to tam gdzie te kolejki!) wraz ze swą niedoścignionym smakiem: BAKALIĄ! Mmmm, mmmm pycha.
To polecam całym swym jestestwem!
Kto nie jadł, ten nie jadł lodów w krakowie.
Hastalavista.
skomentuj (7)
Napromieniowany 09:12:08 2009-08-28
Coś nie mogę się zebrać do napisania zaledwie kilku poczytnych zdań. Idzie mi to wręcz, niczym kurwie w deszcz.
Szukając jednak kozła ofiarnego, zrzucam to na solidnie obciążone barki okresu wakacyjnego.
Jednakże wtapiając się w obecne otoczenie, wyczuwam zauważalne już napięcie końca okresu laby, oraz idący wraz z nim powrót do normalności. Przejawia się to minimalnym przyśpieszeniem miejskiej populacji, co nie ukrywam, sprawia mi radość.
Ospały i flegmatyczny rytm, też ma swój urok, ale dwa miesiące nań, to okres zupełnie wystarczający.
Bukle zatem ostatnimi dniami dopadło coś na kształt dławiącej energii, która prezentuje się następująco:

Stan ów z pewnością przełoży się na ilość notek zaniedbywanego ostatnio bloga. Mniemam też, iż jakość również nie ucierpi. Przekonamy się niebawem.
Na koniec ku pokrzepieniu serc, na lepszy dzień, oraz w nadziei na jeszcze lepsze jutro, fragment ścieżki dźwiękowej, która owocnie prześładuje mnie od kilkunastu dni. Mowa o dziele Berlin Calling, DJ'a Paula Kalkbrennner'a.
Posłuchajcie, bo polecam:
Paul Kalkbrenner - Aaron
skomentuj (0)
Zrzuty23:19:19 2009-08-18
Buklowa liryka będzie musiała jeszcze nieco poczekać. Uzbójcie się w cierpliwość.
Tymczasem czyściłem swego buraka z dwumiarów i oto kilka pozycji jakie chcę Wam zaprezentować:
Co za Małpa skradła małpkę? ;]

Spremedytyzowana jak mniemam dekapitacja, okolice przedszkola gdzieś w Podgórzu.
Tramwaj lini 13 i sędziwy dziadunio, co to Hitlera zapewne naocznie doświadczył, zagłębia się w tajniki higieny dyktatora, oraz wyłożonej nieopodal roznegliżowanej Helgi..

Złoty krasnal pasażer, acz bezpieczny pasażer!

Po prostu LULU i jeden z odważniejszych plakatów w tym mieście.
Wybierałem się, wybierałem i jakoś nie było mim dane. Buk-sójka jak nic :/
Widział kto?

Pointa finalna: bajecznie móc zawsze posiadać przy dupie aparacik ;]
skomentuj (0)
bukla, bukla, bukla !!!18:10:49 2009-08-12
Dziś nieco melodyjnie.
Zacznę od utworu, który dzwięczy mi w głowie od pierwszego wejrzenia.
Tak dokładnie, twór ten najpierw oglądasz, a później słuchasz.
Clip wygląda następująco:

I tak sobie myślę, iż chętnie wcieliłbym się w rolę reżysera takiego dzieła.
Kandydatki chcące wziąć udział w nagraniu rodzimej wersji, proszę przesyłać fotki i króką zgodę na wykorzystanie nań przez reżysera ;]
Nieletnim modelkom dziękujemy.
Filmowanie zaczynamy na skrzyżowaniu ulic św.Tomasza z Floriańską, gdzie Miss Baby wychodzi z auta i kieruje się w stronę rynku.
Wymagany strój to sukienka bądź płaszczyk, inne wdzianko typu spodnie, nie wchodzi w rachubę. Ruch pozbywający się ma być zdecydowany i szybki, z wielkim przesłaniem ku wolności. Bez zbędnego schylania się i podnoszenia kończyn.
Następnie obiekt kieruje się w stronę zatłoczonych miejskich miejsc. Mijamy kościół Mariacki, Empik, oraz ogródki koło Jaszczurów, następnie wchodzimy w Grodzką i na pl. Wszystkich Świętych finalny klaps.
Ja jako Pan i Władca scenariusza, przemieszczam się przed modelką z kamerą w ręku, ruchem jednostajnym, ze stałą prędkośćią na wynajętym melex'ie.
Dokładny scenopis wysyłam wytypowanym przyszłym Gwiazdom drogą elektroniczną.
Ma być naturalnie, spontanicznie i tłoczno.
Uroda najlepiej wzorowana na Pani nr 2 z klipu powyżej, zaś aktorskie zdecydowanie, zdecydowanie od blond Pani nr 3.
Co do utworu, to ten etap ciągle w toku. Jedno natomiast juz pewne, w refrenie wystąpi cyklicznie powtarzający się zwrot:
-bukla, bukla, bukla :D
W razie wątpliwości, wszystkie laureatki zwycięskiej dogłębnej analizy, mogą zadać kilka pytań.
Materiał z prac filmowych wkrótce na blogu.
Mniemam tylko, iż miejskie towarzystwo wzjamenej adoracji, wraz z całą świtą swych podchujaszczych, nie utrudni nam zadania.
Zatem która z Pań skusi się na wieczną sławę, pieniądze i niekończący się luksus poprzez kilkuminutowy epizod nawiązujący do swych biblijnych korzeni?
Na zgłoszenia czekam do końca tygodnia.
Aha, wielkość, rodzaj i kształt sutków oraz zarostu łonowego nie wchodzi w rachubę. Podczas klipu występować tam będą czarne prostokąty na których umieścimy reklamy sponsorów.
Na koniec ku pokrzepieniu serc wiekopomne motto:
królowa jest naga! ;]
skomentuj (10)
No smoking23:28:37 2009-08-11
No jestem jestem, możecie odłożyć na bok chusteczki i podetrzeć rękawem zasmarkany nos.
Jak widać poślizg nie tylko zimą się zdarza.
Nim jednak przejdę do tytułowego sedna, muszę wspomnieć o zagagadce.
Spointuję krótko: dupy nie urwaliście.
Wszyscy stnęli na wysokości zadania i rozklikali, tudzież przewertowali swoje. Dodam jeszcze, iż jakże wielu posiada magiczną niebieską książeczkę, do podbudowywanie swego IQ Ego!
Taak, mensa srensa. Na część za głupim, na inne brak sił, a zdecydowana większość o iśćie subiektywnym zakończeniu. Przeleciałem pół tej książki i zaciekawiło mnie jej 20%, stąd reasumuję iż: albo się nie nadaję, albo można ją streśić o jakąś połowę.
Co do mego typu o 'panie Gerwazym bez klucza' wydała mi się najgłupsza na jaką trafiłem.
Ulepił piramidę ze śniegu i wdrapał się do domu?
Co za poświęcenie.
Acz idąc tropem autora rozwiązań są tysiące, do teorii z wodą można wymyślić wiele innych rozwiązań, niekoniecznie idąc tropem H2O.
Może przed domem było drzewo, po któym moża było się wspiąć na sam dach, o którym to zapomniał wspomnieć autor,
ewentualnie,
woda przed domem była zamarznięta na kształt lodowiska i akurat obok leżały łyżwy, którymi to Gerwazy podwadził okno, tudzież użył jako wytrychu w drzwiach wzorem McGej-wera ;]
albo,
pan Gapciu przypomniał sobie, iż sąsiad jest strażakiem i akurat dziś wrócił do domu służbowym wielkim czerwonym wozem z drabinką u boku..
tudzież,
mężczyzna zadzownił po żonę, pogodynkę z TVN, by przywiozła mu klucze.
a może,
woda przed domem to pozostałości po burzy z huraganem, po której to cały dom trząsł się w fasadach i bez problemu można było otworzyc drzwi bez klucza..
etc. etc.
Ograniczeniem jedynie wyobraźnia i z pewnością wymyślisz coś równie dobrego jak piramida ze śniegu :]
Tymczasem zagadka z życia wzięta, incydent a raczej swoisty test, którego uświadczysz w realiach polskiego więziennictwa.
Wchodzisz do celi pierwszy raz. Od razu pada pytanie: grypsujesz? (ewentualnie: za co? ale zaraz po nim: grypsujesz?)
Co odpowiesz?
Dodam, iż na skrzętną ripostę masz kilka sekund.
Opróćz tego swoistym treningiem osobowości są różnorakie pytania np: dajesz dupy? Na co recydywa śmiało odpowie: spytaj jeża :]
Tyle co do off topiku.
Meritum notki następujące:
palenie jest jak noszenie zbyt ciasnych butów- czujesz przyjemność, gdy się je w końcu zdejmiesz.
Oto tak zwany poskramiacz palaczy, cechujący się wysokim odesetkiem skuteczności.
Zrobisz jak zechcesz, jedyne co to przeczytaj TĘ KSIĄŻKĘ.
Na zachętę dodam jeszcze cytat:
"Być może jesteś pełen obaw i uprzedzeń na temat tej książki. Być może, jak większość palaczy, sama myśl o rzuceniu palenia napełnia cię strachem i choć masz jak najlepsze intencje, by pewnego dnia przestać palić, ten dzień to nie dzisiaj. Jeżeli oczekujesz, że powiem ci o strasznych skutkach zdrowotnych palenia, o tym, że palacze wydają fortunę w ciągu całego życia na papierosy, że jest to obrzydliwy i odrażający nałóg i że jesteś głupi i masz słabą wolę, to muszę cię rozczarować. Ta taktyka nigdy mi nie pomogła, a jeśliby miała pomóc tobie, to już do tej pory przestałbyś palić..."
Oraz hasło przewodnie:
Nie potrzebujesz palić papierosów! Jest to ostatnia rzecz, jaką potrzebujesz robić i upewnij się, że nie będzie to ostatnia rzecz, którą zrobisz!
Nic dodać, nic ująć.
skomentuj (2)
Zagagatka14:55:52 2009-07-30
Miało być o rzucaniu palenia, acz w życiu bukli wystąpił nagły i bezsprzeczny kilkudniowy wyjazd.
No smoking, zatem odroczone na poweekendowe dni i możecie sobie jeszcze nieco pojarać w zaciszu smolistych oparów.
Tymczasem, coś na pobudzenie, boście jakcyś oklapli ostatnio.
Jedna z mych ulubionych zagadek, wyhaczona gdzieś, kiedyś, bodajże w jakiejś IQ gazetce..
Volia:
"Pewien mężczyzna wracając do domu stwierdził, że zapomniał klucza od drzwi wejściowych, a cały ogród jest zakryty wodą.
Jedno z okien na piętrze było otwarte, ale nie miał drabiny.
Jednak gdyby tylko mógł się dostać na daszek nad gankiem, dałby radę wejść przez okno.
nagle wpadł na pomysł. Jaki???
(nie myślał o drabinie, schodach ani o wspinaniu się po ścianach)"

Na prawidłowe rozwiązania czekam do poniedziałku. Jeśli takowe nie nadejdą, tegoż też dnia pojawi się mój elaborat.
Ps. dodam jedynie, iż na zwyciężczynię spłynie nieokiełznana łaska bukli, zaś domniemany zwycięzca zadowoli się krotochwilną czcią i uszanowaniem.
skomentuj (10)
Haha-R08:05:34 2009-07-29
A dziś na dzień dobry humor:
- Mamusiu, mamusiu! Kup mi szczeniaczka!
- Nie. Jeszcze ci myszki nie zdechły.

- Mosze! Jakiż piękny masz zegarek!
- Tate mi sprzedał jak umierał....

-Kto robi modele żaglowców w butelkach?
-Emerytowani ginekolodzy.
Oraz srebrny lew na festiwalu w Cannes:

Bowiem dziś jakoś lekko i frywolnie.
Tak zwana cisza przed burzą, bowiem następna notka, to Twój koniec z uzależnieniem od narkotyku jakim jest nikotyna.
Prawdziwa śmierć w posatci dymu, która ścięła swą kosą wiecej ofiar niż wszystkie wojny razem wzięte!
Nałogowcom otworzymy oczy, abstynentom utrwalimy wiarę.
A wszystko na 40stronicowej petycji śp. siewcy zniszczenia globalnej pułapki.
skomentuj (0)
O psia kupa13:17:04 2009-07-28
Dostrzegam pewną pozytywną tendencję w grodzie kraka, odnośnie odpadowych produktów procesu trawienia domowych czworonogów.
Nie wiem niestety jak to się ma w praktyce, ale teoria na szczęście już się pojawiła. A wiadome, iż jak się o czymś trąbi na okrągło, to w wcześniej czy później jakiś zalążek gdzieś w trzewiach zakiełkuje. Oby.
Mianowicie, zauważalna zostaje powiększona liczba sloganów, haseł i wszelakich 'antypsich odchodowych' akcji.
Oto com ujrzał niedawno w tramwaju:

Hmm, czy wisząca w powietrzu kara kilku stówek, da do myślenia właścicielom kuporóbków? Zobaczymy.
Acz jedno mnie denerwuję w tym ostrzeżeniu. Mianowicie takie króciutkie i na pozór niewinnie brzmiące słówko: DO.
Ot, niby taki z dupy zaimek, nawet zaczyna tez się na 'd', a tuż po niej tylko już tylko 'o', jak otworek. No w końcu nie bez kozery mówimy że coś jest 'do dupy'! ;]
Mandat do 500zł, za przekroczenie prędkości klarowny. Śmigasz o dyszkę za dużo, powiedzmy płacisz stówkę, przekroczysż limit dwukrotnie, sumka w apogeum. No logiczne.
Ale że tatuj wpieprzyli to bezpańskie do? Nijak mi to zrozumieć. W końcu jak pies się zesra tam gdzie nie powinien, a Ty nie posprzątasz to płacisz i basta, a kara powinna być jedna. Nie ma chyba mandatu zróżnicowanego na rozmiar kupska tudzież okolicę wykroczenia. No chyba że straż mniejska opatentowałą wielkośc stolca i powiedzmy upasiony owczaczer niemiecki płaci pięćset, a zwłaszcza na plantach w okolicy Wawelu, a taki powiedzmy ciułała, co to uciułał jeno porannego bobka na trawniku przed blokiem na Kurdwanowie, daję w budżet jeno stówkę ?!?
No chyba że jeszcze jakiś haczyk, niczym w  przecenach sklepowych 'do 70%'. Zawsze to 'do' jest gdzieś misternie pokątnie ulokowane na afiszu, czcionka w kolorze tła, i najlepiej jeszcze w obcym języku. Wchodzisz do sklepu i widzisz standardowe ceny. Coś co zawsze kosztowało 300 jest teraz po 299, a nad nią tłusto i czytelnie przekreślone 459. Omiatasz wzrokiem resztę towaru i  znajdujesz gdzieś wiszący na ścianie starowyglądający łach z falbankami i lampasem, w kolorze pokacowej sraczki. Przyglądasz się i widzisz cene z 200 na 60! Taaaraaa, mamy swoje 70%!
Sęk w tym, że tego paździocha to byś nawet za darmo nie chciał, baa gorzej! Nawet jakby dopłacili to byś nie wziął, bo nijak się tego później pozbyć. W piecu nie spalisz, bo zrobione z tworzyw sztucznych, że dom zaczadzi. Bezdomnemu nie dasz, bo podziękuje rzutem poziomym butelką denaturatu.
No nic, muszę niezwłocznie zapytać o ten kruczek z psim mandatem mundurowych...
Ale wracając do meritum, to zaskoczyło mnie nader sowicie:

Chcę tutaj wielce mocno zaakcentować, słowo BEZPŁATNIE. Taak niedouwierzenia, ale jeszcze (!) za darmo. Bukla oczywiście węszy tu jakiś podstęp. Wiadomo, że niczego teraz nie robi się za przysłowiowe friko. Wszystko obecnie ma się popsuć jak najszybciej, a naprawa ma być na tyle skomplikowana i kosztowana, iż jedynym rozwiązaniem będzie zakup kolejnego badziewia.
Zastanawiające. Czy polega to na tym, iż nawet sklepy teraz uciekają od worków foliowych i karzą sobie za nie płacić. Możliwe że firmy te uciekają się do pewnego oswajania konsumenta z darmowym produktem, a gdy ten na dobre wejdzie w nawyk, to bum: wór za zeta, albo sypiesz gówno w kieszeń. Wielce możliwe.
Rok temu gdy weszła akcja 'odkupmy kraków' rozdawane były za darmo tzw. qpaczki, szufelki to zbierania psich odchodów wyglądające tak:

Obecnie do kupienia za sędziwego złotego. Stad kalkuluję, iż z workami będzie podobnie.
Jakby tego było mało, miasto zafundowało specjalne kosze z napisem: psie odchody. Niestety nigdy nie widzialem by ktoś wrzucał tam pozawartość pokarmową swego pupilka. Dostrzegłem natomiast  jakiegoś dresika, wyrzucającego tam pustą puszkę po piwie. Zawsze lepsze to niż na trawę, ale przypieprzę się i tak: mógł wcześniej ją zgnieść!
Reasumując, zwierz to nie zabawka i trza się liczyć ze wszelkimi konswkwencjami posiadania stwora.
A wszystko na tej planecie jak coś w siebie przyjmuje, to i wydala. Kropka.
Zatem samowolnej dyktaturze rozleniwionych właścicieli psich bobków, mówimy zdecydowane: NIE!
A czy nowy system zadziała i ludzie przejrzą na oczy zobaczymy niebawem. Znakiem rozpoznawalnym in plus, będą spacerowicze plant i bulwarów, na bosaka!
Jedno niestety pewne, jest jeszcze z tym kupe roboty! :]
skomentuj (0)
Patriota czy Tomahawk?15:22:33 2009-07-22
Boom, dziś wystrzałowo, niczym salwa spod Nieznanego Żołnierza!
Swego czasu szukając materiałów o naszej ojczyźnie tafiłem na takie reklamy:

Oraz coś podobnego, jeno wzbogacone o szampańskie wytryski, po co one?
Może odbiorcą był jakiś żądny podróży, zagraniczny klubik erotomanów..?
Oceńcie sami:

I czy wiecie co to za zamek, który pojawia się w obu reklamówkach, w pierwszej przy dziedzictwie kultorowym, zaś w drugiej zaraz na początku??
I na koniec, coś co wielce urzekło. Baa, powiem więcej, nawet łza w oku się zakręciła i przy oglądaniu skrzydła rosną niczym rodzimej husarii. Najgorsze to, że nijak nie mogę zdzierżyć, że naród z taką kulturą przy tak wielu okazjach zachowuje się jakby jej w ogóle nie posiadał :/
I ten Kaczmarski w tle.. cudo!
Pytanie tylko, czy ktokolwiek za granicą to zrozumie i doceni??

Oj porusza ten spot, porusza, tym bardziej, iż to jeszcze me czasy..
I skoro zbaczyłem na taką ścieżkę rewolucji, nie byłbym sobą, gdybym nie ukazał teraz jednego z najlepszych klipów rockowych.
Mowa o tym obrazie ubranym w adekwatne doń słowa i dzwięki:

TARAAA:

Całe szczęście, że śpiewają to po angielsku..
Bowiem niemiecki pasuję tak do uśmiercania, jak łacina do kościoła.
Amen.
skomentuj (2)
FeMiny23:46:10 2009-07-21
Dochądzą mnie jakieś słuchy z oddali, iż bukla ma nieco skrzywione ciągoty i podoba mu się to, co podobać się nie powinno.
Cóż, o gustach się nie dyskutuje, ponoć.
Acz do sedna, oto com wynalazł jakiś czas temu na portalu typu onet.
Zdjęcie podpisano: Pamela nadal mega seksowna, lub coś w ten deseń:

Uwieczniona podczas jakiejś ceremoni całującej owego Ro-botoksa, bowiem facetem tego monstrum chyba nazwać nie można. Nie zdziwiłbym się jakby zamiast penisa miał zainstalowany joystick uwieńczony czerwoną kulką na dwie baterie R20.
Nie rozumiem do piczy, skąd się bierze ta mania odejmowania sobie lat, w postaci twarzowych naciągaczy, waro-wyolbrzymiaczy, czy kurzołapko poskramiaczy ?!
Przeca czasu nie oszukasz, a lepiej na starość cieszyć się jeszcze z pozostałości smaku w jedzeniu, niźli szprycować się dziennie końską dawką piguł przeciwbólowych.
Kolejne 'cudo' na jakie natrafiłem niedługo po Pamci, to odwiecznie bezpłciowa jak dla mnie Nicole Kidman.
Fotka wyglądała tak:

A pod nią notka zaczynająca się od: Jedna z najpiękniejszych kobiet świata kończy dziś 41lat..
Taa, szkoda tylko że pod tekstem nie widniał podpis, zawsze kochająca Mama.
Ręce opadają, no ale przeca o gustach się nie dyskutuje ;]
Tymczasem by notka nie trąciła nekrofilskim zapędem, coś co napawa me oczy optymizmem i utrwala nieśmiertelne słowa Jana Kiepury: Brunetki, blondynki, ja wszystkie Was dziewczynki.. ;]
Voila, i o ile średnio za panterą przepadam, to w tym przypadku wystawiłbym chętnie każdy z mych członków pod jej ostre pazurki :D

Skoro dziś tak urodziwie mi się pisze, dodam finalnie pewien dwumiar na jaki się niedawno natknąłem i.. a zobaczcie sami.
Babiczka dostała ode mnie imię Sushi, bowiem można się w niej zakochać od pierwszego wejrzenia, tudzież na wejściu dozgonnie zniesmaczyć.
Stanów pośrednich brak.
Sushi#1 oraz Sushi#2.
Co wybieracie?
I to by było na tyle, co do bezdyskusyjnego gustu bukli, gwoli ścisłości.
skomentuj (2)
Łoter jeden!10:06:12 2009-07-20
Poniedziałek.
Ulubiony dzień zdecydowanej większości rodaków, a zwłaszcza po suto zakrapianym weekendzie.
Zatem jeśli czujesz się od rana jakiś nietypowo zmęczony, na nic nie ma chęci, nic nie cieszy i jakaś taka lekka deprecha dopadła, to primo strzel se w łeb i to czem prędzej, lub secundo, oznaka iż brak w Twym organiźmie dostatecznej ilości wody.
Pamiętaj, iż Twe ciało to w 70% H2O, zatem tylko 5% brak tego płynu, to min.20% spadek kondycji fizycznej oraz psychicznej!
Pierwszą oznaką niedoboru pochlipki nie jest zwykłe pragnienie, sęk w tym iż z chwilą gdy Twe siuśki zaczynają sowicie śmierdzieć, a kolor przybiera barwę intensywnie żółtą, to oznaka że trzeba działać i wlać w siebie co nieco.
Wskazane wypijać dziennie 1,5 litra mineralnej, acz nieco już zawarte w pożywieniu, ale swoje i tak trzeba wychylić. I proszę się nie sugerować poranną kawką i dwiema herbatkami, bowiem to nie to samo.
Statystycznie, dzienne zużycie wody na wszelkie czynności przez typowego Nowalskiego to ponad 400 litrów, zatem wspomniane 1,5L to naprawdę nikły procent.
Tyle co do wywodów zdrwotno-meriolacyjnych, zaś dygresyjnie jeszcze coś o kinematografii.
I nie będzie to mowa o najnowszym dziele Tomka Bagińskiego, choć do oglądnięcia zdecydowanie zachęcam.
Widzialem wczoraj 'Przyjeżdza orkiestra' i zachłysnąłem się pełną gębą tą oto kobietą:

Piękna, piękna rola i pięknie spaprane życie.
Film opowiada o perypetiach pewnej Egipskiej Orkiestry, o przyjaźni i o tym że bez względu na szerokość geograficzną ludzie są tacy sami. Jedni korzystają z okazji, drudzy się okazji boją, wybierając swe własne priorytety.
I nieważne: żyd, nieżyt czy katar, wszyscy są identyczni i pragną tego samego. Samotność, żądza, czy chęć bycia kochanym.. od dawien dawna te same, ponadczasowe i niezmienne niestety komunikaty.
Polecam.
Tymczasem w kinie 'Pod baranami' jak zwykle najlepszy repertuar, a w nim pewien seans, który okazał się mym najlepszym wspomnieniem na przełomie ostatnich lat.
Mowa o 'Życie jest piękne', nie mylić z Benigni! Acz i tu akcja toczy sie podczas drugiej wojny światowej.
Ten jednak produkcji duńsko-norwesko -szwedzkiej, ręki nijakiego Bo Winenderg'a.
Jeden z niewilu filmów jakie widziałem, do którego nijak się przyczepić. Wszystko płynne i zgrane, no i tematyka iście buklowa ;]
Cudo to można obejrzeć w w/w przybytku, jedynie w tych trzech dniach: 31.07 g.20:00, 1.08 g.18:00 oraz 2.08 g.17:00, cena niebagatelna aż 6PLN! (cykl, letnie tanie kinobranie).
Acz proszę się z góry nie nastawiać, bowiem do dziś pamiętam jak poleciłem 'Miedzy słowami' Coppoli, pewnej dalszej znajomej parce i po seansie z grzmotami w oczach stwierdzili oboje, iż w życiu i to nigdy przenigdy, oraz z całą pewnością w kilku poprzednich wcieleniach rownież, nigdy się tak w kinie nie wynudzili.
Cóż, mój błąd, mogłem spytać na wejściu czy ich idol to Chuck Norris? ;]
skomentuj (7)
Vertical seating20:42:26 2009-07-18
Jeden z niusów jaki dziś wyhaczyłem:
"Ryanair, ulubiona linia lotnicza na świecie, zachęca pasażerów od dziś (9 lipca) do udziału w ankiecie dotyczącej ‘miejsc stojących’ na krótkich trasach, jeśli oznaczłoby to DARMOWĄ podróż, lub jeśli mieliby zaplacić 50% mniej niż pozostali pasażerowie. Ryanair chce wyjść naprzeciw potrzebom pasażerów dotyczących ‘miejsc stojących’, które zapewniłyby darmową podróż – w bezpiecznej pozycji na krótkich trasach do okolo 1 godziny."
Hmm, z początku szok i śmiech. Rzekłbym nawet do rozpuku.
Po czym chwila opamiętania, przemyślenia i rozkminiania.
Suma sumarum, pozycja stojąca i transport, są ze soba powiązane jak miłość z kochanką.
Stałem w autobusie, tramwaju, pociągu, stałem też na rowerze, hulajnodze, deskorolce czy rolkach..
i jak się tak zastanowię, to czemu by nie postać jeszcze godzinki w przestworzach za grubo okrojoną cenę ?
Znając ryanair i ich zamiłowanie do kieszeniowego węża, darmowych stand lotów nie będzie, ale pewnie upchają gdzieś te swe ławy Hannibala Lectera, w najbardziej pokątne miejscówki w samolocie.
Wygląda  mniej więcej tak:

Poza tym, zamiast tych dupo-podpurek, mogła być standardowa rączka do trzymania (vide mpk) i jakaś rura z pasem bezpieczeństwa. Więc jest dobrze, ale nie najgorzej ;]
Czy patetnt przejdzie, przekonamy się niebawem, acz wiele centusiowych pomysłów tej lini, na jakie nawet nie wpadliby krakowiacy, nie dało się przeforsować.
Czas pokaże.
skomentuj (2)
Animatikon15:36:07 2009-07-17
Ogarnęła mnie niewyobrażalnych rozmiarów niechęć pisania. Mierzę się z zamiarem napisania tego wszystkiego co zawarte w mym folderze 'do ukazania światu' i.. nic.
Jakby jakieś alter ego wewnątrz mnie mówiło: stój, nie warto, po co??
I odkładam na później.
Nie wiem czym to spowodowane, może poziom maleje, tudzież brak czasu obecnie na pisanie, a może nikt mnie nie połechtał ostatnio, albo po prostu się starzeję!
W każdym bądź razie jeszcze trwa KRAKOW SUMMER ANIMATION DAYS:

Coś na wzór festiwalu, acz bardziej event ten zasługuje na miano przeglądu. Prezentowane są tam bowiem same perełki (acz nie tylko) spośród wszelakich światowych festiwali animacji.
Wszystko w sumie jest do wyszperania w sieci, a zwłaszcza na wyhaczywalnym U2be. Kto nie był, nie sobie poszpera za repertuarem i googluje, bowiem warto.
Tymczasem kilka mych typów na połechtanie ciekawości.
Primo: EGO, francuskie dzieło z '05 nasłynniejszego Festival International Du Film D'animtion Annecy
Kolejny mastah, TRAGIC STORY WITH HAPPY ENDING, portugal dir. Regina Pessoa.
Tą przepiękną kreskę zobaczycie TUTAJ.
Na koniec kolejny ulubiony buklowy typ, który daje nieco do myślenia..
Mowa o THE EMPLOYMENT argentyńczyka Santiago Grasso, POLECAM.
Kszzz kszzz odbiór.
skomentuj (2)
Fest i Wal17:30:24 2009-07-09
Zauważyliście że osatnio jakiś wysyp festiwali. Każde miasto ściga się o miano tego jedynego w danym kalendarzowym okresie.
Normalne że kwiecień-wrzesień to czas ulicznych rezerwacji, ale ostatnio coś zatrzęsienie tych imprez. Chodząc po ulicach, oglądasz zalepione słupy, mijasz billboardy, citylighty, plakaty, wlepki, srepki oraz inne oczonajebki i masz jeden wielki chaos w głowie. Chcąc zapamiętać czego warto nie przegapić, próbujesz kodować daty i eventy, zaś wsystko Ci się nawarstwia i BUUM! Po prostu dziękujesz.
Najgorsze to, że mając taką alternatywę, przeciwproporcjonalną do sił i czasu, wybierajasz czasem jedno kosztem drugiego i niestety później dowiadujesz się że strzał chybiony :/
Lecz istnieje jeszcze gorsza opcja: niewiedza. Przykładowo, jedna z Twych kapel z dzieciństwa wystąpuje darmowo gdzieś na błoniach w ramach festiwalu np. recyclingu, a Ty w tym czasie siedzisz w domu przed telewizorem..
Ha, to jest dopiero wkurwienie przez duże W!
Wniosek (także przez duże W) stąd taki, iż trzeba mieć uszy oraz oczy zawsze szeroko otwarte i basta!
Bowiem lepiej znależć sobie dobrą wymówkę na absencję, niźli później pluć sobie w brodę z własnej ignorancji.
I pomyślałem sobie, że jak CIEKAWEGO i wielce nierozreklamowanego dojrzycie, to piszcie w aktualnych komentarzach.
A nuż ktoś skorzysta i uśmiechniętym ryjkiem podziękuje.
Zacznę zatem od koncertów plenerowych 'radia kraków', pogooglujcie sobie, w każdą niedzielę o 12:00. A już 26go lipca tango, cya!
Tyle co do gloryfikacji małopolan.
Na koniec skoro o fest waleniu, mała i jakże przyjemna GIERKA.
Najcudniejsze w niej to, że wszystko losowe poza początkowym wyborem hipeczka i nie można w nią zabawić dłużej niż 3 minuty dziennie. Odkryłem dziś i już z utęsknieniem czekam na jutrzejszych trzech oprawców, chętnych do obicia facjat ;]
skomentuj (0)
To-nie-my23:26:42 2009-07-07
Informuję w czym najlepiej sie czuję, w czym specjalizuję i co mnie raduje. Mianowicie lubię się czasem zagłębić w sieć i delikatnie że tak powiem popłynąć..
Dziś np. zacząłem poszukiwania manifestu Unabomber'a, po czym dziwnym trafem liznąłem design i napatoczyłem się na stronę z bidetami (przy oakzji zapraszam do archiwum). Oj tak, lubię często popływać, zagłebić się w świat wikipedii i poszperać tematyczne stronki i blogi. Nie ma lepszego złodzieja czasu..
To chyba taka ma alternatywa dla klikania pilota, spowodowana brakiem TV.
W każdym bądź razie oto moja dzisiejsza wyszperana alfa i omega przedstawiona za pomocą dwumiarów:
   
Hmm, ciekawe to zestawienie.
Dodam jeszcze, iż o lewym obrazku kiedyś zrobię osobną notkę. Koleś geniusz, tylko może nieco drastyczny w sposobie przekonywania o swej racji. Acz zaciekawił do tego stopnia, że printa sobie kiego strzele z nim na koszulkę.
Może CBA mnie ścigać nie będzie..
Na koniec nasza informacyjna szkapa, czyli KOŃ, bowiem coś zaniedbuję mój Kącik Osobliwych Ńusów:
Serfując sobie opuszkami po klawiaturce, zdałem sobie sprawę iż nie pamiętam, co też znaczy sławetny i wszędzie rozpoznawalny skrót WC, zatem taadamm: Water Closet :D
Tym higienicznym akcentem, zrywam się niczym papier do d... pupy ;]
Prrryk i bukla znikł.
skomentuj (0)
Lato mi to14:41:53 2009-07-04
Jest lato, są warzywa.
Tak, bukla wielbiciel zieleniny ubóstwia tę porę roku i korzysta zeń pełnymi garściami. Przedstawia się to w nieco odmienny sposób niż u każdego Nowalskiego. Na myśli mam walory kulinarne.
Mianowicie zimą chudnę, bowiem nijak jeść, jak wokół kilkanaście stopni. Tylko piję i piję te gorące herbatki.
Miast latem, dostrzegłszy te pełne i jakże kolorowe, uginające się pod darem natury stragany, nie moge sobie odmówić wieczorem czegoś zacnego na ząb. I tak oto mój ptaszek zdobywa sobie daszek.
Acz by temu nieco zaradzić i nie hodować karmnika, wielce rzadko, acz bywa, zmagam się z pewną mission almost impossible: A6W.
Jeśli potrzebujecie enigmy by rozszyfrować ten skrót, zapraszam do archiwalnej NOTKI.
Zatem czas zakasać rękawy, cycki w górę i do dzieła.
Ps. na koniec dla mego spragnionego babińca, special song z dedykacją: gg 3076028 ;P
Cmok Siostry!

skomentuj (4)
My Cel23:47:52 2009-06-26
Dziś chciałem się stanowczo obnażyć. Miałem napisać prawdę i tylko prawdę. Baa, powiedziałem sobie, że prócz żadnego kłamstwa, niczego nie 'przerysuję' i ku uciesze niektórych, ani razu kobiety nie nazwe laską oraz wszystkich będę traktował z należytym szacunkiem. Skłonny byłem nawet przeprosić za swe liczne grzechy i wyjawić na forum rodzaj pokuty. Jakby tego było mało, miałem zamiar zamieścić swój adres i numer telefonu!
Tak właśnie, miałem..
Szyki popsuł niestety niejaki MJ. Niech mu ziemia lekką będzie.
Powiem Wam, żem się zaskoczył nieco. Myślałem że chłopina dobrnie jakimś cudem pod 60stkę, nim wyzionie ducha.
A jednak śpeszno mu było do Elvisa. W końcu zbałamucił mu córkę, czas się ojcu wyspowiadać.
Ale jakby nie było, sam się przeca o to prosił.
Nie był synem młynarza i to zamiłowanie do bieli mógł nieco z dystansem próbkować.
Przemilczę też jego małe, tudzież trafniej może, nieletnie grzeszki. Liczę jedynie, iż więcej pociech zaznało szczęscia niż nieszczęścia w jego nibylandzie.
Oby teraz nie posypały się pozwy, bo wcale bym sie nie zdziwił jakby znalazło się kilku chętnym, chcących położyć choć częsć pazurka na niemałej fortunce piosenkarza.
Czas pokaże i zobaczymy czy artysta wróci swą barwą do korzeni, wśród oczerniających komentarzy.
Nie będę serwował żadnego epitafium dla artysty.
Najciekawsze to, że wszyscy kochają tych których juz nie ma. Nieważne, powiedzmy iż ktoś czasem przyspawany do łóżka szpitalnego przez pół życia. Jest, cierpi sobie tam, wegetuje.. Dobrze, że nie ja oraz nikt z rodziny, toż by jeszcza odwiedzać trza było.
I nagle, niewiadomo skąd, wbrew opinii wszystkich znawców, fachowców, znachorów i analityków, odchodzi z tego świata.
Wóczas nagle synapsy zaiskrzą, pojawia sie cos na kształt wspomnień i przez najbliższy tydzień mamy o czym pogadac ze znajomymi.
Pewnie 90% blogów dziś zamieszcza clipy, mp3 i takie tam, a U2be aż się przegrzewa od wpisywanej frazy Majkel..
Pozostanę bierny i spokojnie załączę sobie muzyczkę w zaciszach mego pokoju.
Pozwolę sobie jeno zacytować tzw. 'cheers' Kochanowskiego:
Ślachetne zdrowie,
Nikt się nie dowie,
Jako smakujesz,
Aż się zepsujesz.

Ponoć zdrowie najważniejsze. Wie o tym każda mama z chora pociechą u boku, oraz niejeden milioner kiedy dopada go nieuleczalna choroba. Michael też o tym wiedział.
Tymczasem skoro o śmierci mowa, przypomnę nie tak dawne zaświatpójście innej gwiazdy kim był: David Carradine.
Jeśli nic Wam to nie mówi, przypomnę iż to tytułowy bohater filmu Tarantino: Kill Bill.
Chłopnia odszedł na tamten, ponoć lepszy świat w kwiecie wieku i pełni wrażeń. Znaleziono go w szafie jednego z luksusowych hoteli Bangkoku, z penisem, dłońmi i szyją związanymi liną. Ponoć nieszczęśliwy wypadek podczas wyuzdanego seksu, ciekawe..
Cóż kolejny typ, który na własne żądanie nawarzył sobie haust niedoprzepicia.
Kiedy zmądrzeją?
Z chwilą gdy ostatni samiec ułoży się wygodnie i horyzontalnie do snu, sześć stóp pod ziemią.
Na koniec scena, której nie dane było zaistnieć na dużym ekranie:

skomentuj (7)